vanhelsing prowadzi tutaj blog rowerowy

vanhelsing

Dzień 8 – U podnóża Alp

  • DST 115.32km
  • Czas 07:23
  • VAVG 15.62km/h
  • VMAX 63.00km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt Merida TFS 100 V
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 26 lipca 2010 | dodano: 23.08.2010

To nie koniec dobroci babci, na śniadanie przygotowuje nam prawdziwą ucztę – dostajemy przepyszne ciepłe mleko prosto od jej jedynej krowy, kawę, chleb i marmoladę z niewiadomo czego. Zwiedzamy także jej dom, przypomina on schronienie znachorki, w wielkiej kuchni na półkach olbrzymie ilości słoików z czymś dziwnym w środku, zasuszone kwiatki, tajemnicze, zakurzone figurki. Po izbie co chwilę przebiegają koty. Na koniec babcia przynosi nam wielką, starą księgę i daje długopis. Okazuje się, że jest to księga gości, którzy byli w tym hotelu dawno temu. Wpisy z lat 70 w przeróżnych językach świata robią na nas wrażenie. Dodajemy parę słów od siebie i dziękujemy za nocleg. Na koniec otrzymujemy jeszcze na drogę słodką bułkę. Żegnamy naszą babcię znachorkę i jedziemy dalej, w kierunku Hallstatt. Dojeżdżamy tam drogą rowerową poprowadzoną wzdłuż rzeki. Postanawiamy objechać jezioro, jest to świetna decyzja, bo widoki oraz droga są niesamowite. W samym Hallstatt łapie nas na chwilę burza, ale szybko przechodzi.
Kolejnym celem jest przełęcz Gschutt – czujemy, że jesteśmy w Alpach. Wjeżdżamy na 969 m npm. Zjeżdżamy z niej dosyć szybko i kierujemy się w stronę Bischofshofen przejeżdżając przez cudowny kanion rzeki Salzach. Dookoła piętrzą się wysokie góry, a zachodzące słońce doświetla tylko ich szczyty. Jest cudownie. W Werben, gdzie na wielkim wzgórzu góruje potężny zamek, szukamy noclegu. Znajdujemy go u austriackiej rodziny, w stodole z sianem. Dookoła chodzą baranki wesoło dzwoniąc dzwoneczkami. Gdy gospodarz dowiaduje się, że nie mamy mięsa, daruje nam z kilo wędzonego boczku. Super, będzie mięsko na śniadanie. W nocy robimy jeszcze parę zdjęć gwiazdom oraz otaczającym nas wzgórzom.

Dziś robimy ponad 2500 metrów przewyższenia.

Pamiątkowy wpis do księgi dla babci:




Wjeżdżamy w Alpy:


Objazd jeziora:








Hallstatt:






Zaczynają się cudowne widoki na szczyty:


I pierwsze podjazdy:












Zamek, obok którego spaliśmy:


I gwiazdy na koniec:



Kategoria 100-200 km, Passo dello Stelvio 2010


komentarze
vanhelsing
| 14:42 środa, 5 grudnia 2012 | linkuj Dzięki za informację, nie miałem o tym pojęcia :)
Janusz | 09:26 środa, 5 grudnia 2012 | linkuj mogłem to wszystko ująć w 1 linku ale tak wyszło
komentował
http://www.facebook.com/janusz.grodecki.3

jeszcze raz powodzenia w dalszych tułaczkach
Gość | 09:03 środa, 5 grudnia 2012 | linkuj jeszcze raz
kolejka wykorzystywana w filmie pochodzi z Ebensee gdzie też byliście/fotomontaż/
http://www.cinema-lifestyle.com/cinematography/filminglocation/locations/whereeaglesdare/index.html

pozdrawiam
Gość | 08:52 środa, 5 grudnia 2012 | linkuj witam
w tym zamku kręcony był super film Tylko dla orłów
vanhelsing
| 21:36 wtorek, 31 stycznia 2012 | linkuj Aniu jeżeli tylko masz taką możliwość to wyruszaj! Alpy są naprawdę piękne i warto tam jechać, zwłaszcza na rowerze.
Przepraszam, że teraz odpisuję, ale gdy dodałaś komentarz to byłem na wyprawie na Bałkanach i dopiero teraz go zauważyłem ;)
Anja | 15:29 czwartek, 28 lipca 2011 | linkuj Witam. Oglądam i czytam z zapartym tchem i mam choć namiastkę takiej wyprawy dzięki tym opisom i zdjęciom. Chciałabym się tam kiedyś osobiście wybrać rowerem.. A trafiłam na tą stronę właśnie dlatego, że zaczęłam tak nieśmiało marzyć o wyprawie w rejon Alp. Pozdrawiam serdecznie i podziwiam Was bardzo :)
Misiacz
| 12:24 poniedziałek, 30 sierpnia 2010 | linkuj Przez Twoją relację mam zaległości w pracy, ale nie mogę przestać czytać :))) Pozdrawiam!
Aga | 20:40 poniedziałek, 23 sierpnia 2010 | linkuj ten mój komentarz to igła w stogu siana tego, jak bardzo podoba mi się Wasz wyjazd :) Opowiadanie już powala z nóg, a jak przypatruję się zdjęciom........ byliście w RAJU :) Fantastyczny klimat foto-relacji :) Nie ukrywam, że ślinka mi cieknie aby wybrać się choć na 1/100 takiej wyprawy, ale z moim niuńkiem za prędko nigdzie się nie ruszę... ale też nie mówię że nigdy ;)
jednym słowem SZCZĘŚCIARZE, napaleni rowerowo SZCZĘŚCIARZE! ha! :-)
a kolejny dzień relacji już dawno przeczytany i tak trochę smutaśno się zrobiło że w górę tyle było a deszcz padał buuuuu ;( :)))) ale jeden pochmurny dzień w Alpach = 1/2 słonecznego dnia w górach PL hehe ;-))))
także... natchnienie, przybywaj! :-)
vanhelsing
| 18:56 poniedziałek, 23 sierpnia 2010 | linkuj Aga aż mi się miło zrobiło jak przeczytałem Twój komentarz :) Pomimo, że roboty jest nad opisami i zdjęciami masę, to jednak o wiele lepiej mi się je tworzy wiedząc, że chociaż parę osób przeczyta i się im spodoba :) A babcia rzeczywiście była kochana.

PS. Już dodałem dzień 9 :))
Aga | 18:49 poniedziałek, 23 sierpnia 2010 | linkuj piękna wycieczka, jak tak patrzę, to aż się ciepło na serduchu robi, że znalazło sie kilka osób które zrobiło taką piękną rzecz i dzieli się tym na dodatek z nami! Za darmo! :)
Dziękuję za przeniesienie mojego ducha do Waszych wspomnień z wyprawy.
Zdjęcia zapierają dech, a Babcia "znachorka" to musi być złota Kobieta.
Ja chcę czytać jeszcze jeszcze jeszcze...... :)
Agnieszka /agenciara.
Kajman
| 18:10 poniedziałek, 23 sierpnia 2010 | linkuj Zamek jest fantastyczny, był własnością biskupów Salzburga i bronił granic księstwa. W środku też jest ciekawie. Fantastyczne muzeum i pokazy lotów ptaków (orły i takie tam). Ciekawostką jest kolejka szynowa, która wjeżdża do zamku pod kontem 30 stopni:)
k4r3l | 13:45 poniedziałek, 23 sierpnia 2010 | linkuj babcinka chyba się wzruszyła na tej fotce :) a może to wiedźma była - koty, te dziwne figurki, księga :) no i ten znak z 13% -zaraz się zacznie :)
azbest87
| 13:35 poniedziałek, 23 sierpnia 2010 | linkuj Piękne krajobrazy:) też z chęcią oglądnąłbym Alpy i to najlepiej z wysokości rowerowego siodełka:)
Czekam na kolejne wpisy:)
Pozdro!
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa oryna
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]